
Sam przebieg katastrofy został dość dobrze zbadany, wiadomo, że o 8:41 na lotnisku panowały warunki, które zgodnie z przepisami nie pozwalały na podejście samolotu do lądowania, gdyż prędkość wiatru osiągała 2 m/s, a mgła ograniczała widoczność do 300–500 m, dodatkowo panowało dość znaczne zachmurzenie, a temperatura osiągnęła ledwie 1–2 stopnie Celsjusza.
Pomimo tego załoga dostała pozwolenie na próbne podejście do lądowania. Wówczas po osiągnięciu tzw. wysokości decyzyjnej załoga miała być jednak przygotowana na procedurę przerwania lądowania (czyli Przejścia na drugie okrążenie). Według KBWLLP załoga ostatecznie chciała podnieść maszynę i zrezygnować z lądowania, niestety zwiększenie ciągu silników nie pomogło w nabieraniu wysokości. Znajdujący się 1050 m od pasu startowego samolot uderzył w brzozę, skutkiem czego stracił ponad 6 metrów skrzydła. Utrzymywał się w powietrzu jeszcze 6 sekund, po czym runął na ziemię. 350-500 metrów pasa startowego.
Pracownicy wieży zeznawali później, że w momencie katastrofy doszło ich stłumione uderzenie przypominające wybuch. Po czym podjęli próbę wywołania maszyny. Gdy ta nie odpowiadała natychmiast wezwano służby ratownicze, które pojawiły się na miejscu 14 minut po upadku samolotu. Wówczas został powiadomiony również Władimir Putin.